Luzor 9 OCZEKIWANY chyba przeze mnie.

Zamieszczony 14.05.2010

Wiele tematów odeszło w cień i trudno je komentować po czasie. Nawet „archiwum głowy” nie wiele z nich przywodzi na myśl. Snując opowieści o ostatnich zdarzeniach bez trudu pojawia się wizja ostatniej tragedii. Przeklęty Smoleńsk – lecz dlaczego przeklęty – fakt, że żyją w nim ludzie dobrzy i źli (czyli normalnie) nie powinno tym przydomkiem obarczać tego miasta. Uzasadniane jest również, że nam polakom to miejsce będzie już zawsze kojarzyło się ze śmiercią i zniszczeniem. Dzisiaj, kiedy minął miesiąc od pogrzebu wszystkich ofiar, szukamy odpowiedzi na wiele pytań i stawiamy wiele tez. Nie brakuje również komentarzy dotyczących osoby zmarłego prezydenta. Jaki był? wiemy jedynie na podstawie relacji medialnych. Zwrócić jednak trzeba uwagę na fakt, że był on osobą publiczną i jego pozytywny wizerunek – jako ojca, męża czy syna jest obrazem pozytywnych cech, które wykazywał w życiu prywatnym, których nie widzieliśmy u prezydenta. Można wiec postawić następującą tezę, - pośmiertne gloryfikowanie jest pewnego rodzaju manifestacją psychozy związanej z ogromem traumy (psychologia tłumu). Nie odbieram nikomu możności uczczenia śmierci człowieka, nie kwestionuje zasług i sukcesów, jednak obok nas ginie codziennie wiele osób, których życie również jest naznaczone codziennym trudem i często wieloma dobrymi uczynkami.

Ludzie kochają przywódców. Niewielu z nas trzeźwo patrząc na Świat, traktuje ich jak zwykłych śmiertelników których rola jest może bardziej wpływająca na rzeczywistość. W historii jest wiele przykładów na to, jak idąc ślepo za charyzmatyczną jednostką można spowodować tragedie milionów. Ale to odrębna sprawa.

Życie po narodowej traumie wraca do normy. Już są kłótnie wśród polityków. A każde dotknięcie tematu tragedii jest powodem do oskarżeń. Trwa bowiem kampania wyborcza. „Taniec na grobach poległych” też ma miejsce. Paradoksalnie to ci, których obowiązuje szacunek zmarłym są tancerzami. Ale chyba nie sposób rozłączyć te dwa fakty (tragedii i kampanii) jeżeli uczestniczą w niej najbliżsi zmarłych.

Wawel – cóż - oceniać można różnie, lecz gdyby hipotetycznie prezydent zmarł ze starości – czy też chowano by go na Wawelu? Tego nigdy się nie dowiemy.

Wiele wątków i spraw nas niedotyczących bezpośrednio pojawiło się później. Wybuch wulkanu na Islandii, który sparaliżował całą Europę jest traktowany jako działanie boskie i wiąże się je bezpośrednio z pogrzebem pary prezydenckiej. A to zwykły przypadek.

Kolejne tragedie na Świecie. Górnicy pogrzebani w kopalni na Syberii, katastrofa samolotu liniowego (ponad 100 osób zabitych, przeżył 1 mały chłopiec), codzienne doniesienia z Afganistanu czy Iraku. Tragedia rodziny z Piły tuż obok nas (brat morduje siostrę) I co można o tym powiedzieć? Może to, że zbyt wiele skomplikowanych spraw tego Świata tworzy i kreuje czyste zło. Dotyka ono wszystkich nas gdziekolwiek żyjemy. Więc kolejna teza nie odkrywcza – tworząc dobro wokół siebie zarażasz nim innych (a może nie?). Zawsze znajdzie się człowiek o tak pokrętnej naturze, który może zniweczyć te wysiłki (zło ma wielką moc i kąsa ludzi dobrych bezustannie a wtedy Ci tracą nadzieję). Żeby nie skończyć pesymistycznie: wiara w dobro ludzi choć burzona winna trwać, siła przekonań tych czystych i pozytywnych niech góruje nad Światem, życzę wszystkim byśmy budowali, nie dzielili i wspierali się na wzajem - począwszy od swoich najbliższych. Ludziom związanym z wiarą i religią, życzę by nabrali szczerego szacunku dla ludzi, nie oceniali ich i nie traktowali ich jak „owieczki” (bo w domniemaniu wiedzę tu obraźliwe „stado baranów”) niech do posługi kapłańskiej garną się ludzie szczerych postaw i prawdziwie kochający innych a nie Ci, którzy są przekonani o słuszności swej drogi i budzą zatwardziały konserwatyzm – z pozoru dobrzy, mili i uśmiechnięci a wewnątrz spróchniali. Jeszcze jedno – prawdziwe dobro widać w oczach człowieka, zaglądajcie do nich często a wtedy zobaczycie z kim macie do czynienia i słuchajcie, słuchajcie jak do was mówią.